O spotkaniu psychologii z pracą z ciałem
Kiedy mówimy „popracujmy nad tym psychologicznie” albo „przepracujmy to”, najczęściej wyobrażamy sobie rozmowę – szukanie słów, nazywanie, rozumienie. A jednak bardzo wiele z tego, co nas kształtuje, nigdy nie zostało zapisane w słowach. Zostało zapisane w napięciu karku, w sposobie oddychania, w tym, jak szybko cofamy rękę albo jak długo potrafimy wytrzymać czyjeś spojrzenie. Praca z ciałem nie jest więc dodatkiem do psychoterapii czy rozwoju osobistego – jest drugim językiem, w którym te same historie da się usłyszeć inaczej.
Od kilku lat łączę w swojej pracy analizę ruchu Laban/Bartenieff (LBMS), praktyki wywodzące się z terapii tańcem i ruchem (DMT) oraz psychologiczne podejście do budowania świadomości ciała. Często słyszę pytanie, na czym właściwie to połączenie polega i co realnie daje. Ten tekst jest próbą odpowiedzi, ale też zaproszeniem do myślenia o ciele jako o czymś więcej niż powłoce, w której „mieszka” psychika.
Ciało nie jako narzędzie, ale przestrzeń dialogu
W pracy, którą prowadzę, ciało nie jest instrumentem do naprawienia ani obiektem, który trzeba zdyscyplinować. Jest przestrzenią dialogu – między ruchem, oddechem, emocją a znaczeniem. To rozróżnienie ma spore konsekwencje. Gdy traktujemy ciało jako narzędzie, pytamy: co z nim zrobić, żeby działało lepiej? Gdy traktujemy je jako partnera w rozmowie, pytamy: co ono właśnie mówi?
Ten sposób myślenia ma swoje korzenie w pracy Rudolfa Labana, twórcy systemu analizy ruchu, który potraktował ruch jako język – system komunikatów o jakości energii, przestrzeni i czasu, a nie zestaw ćwiczeń do wykonania (Laban, 1950/1971). Linda Hartley, kontynuatorka tej tradycji w psychologii somatycznej, pisze wprost o „mądrości poruszającego się ciała” – przekonaniu, że ciało samo wie, jak się regulować i leczyć, jeśli tylko damy mu przestrzeń i uwagę (Hartley, 1995).
Ta druga perspektywa jest bliska temu, co w literaturze somatycznej nazywa się „ucieleśnioną tożsamością” – poczuciem, że jestem w ciele, a nie tylko obok niego (Gyllensten i in., 2010). To subtelna, ale fundamentalna różnica: nie mam ciała, tak jak mam samochód czy telefon. Jestem ciałem. Dopiero z tego miejsca mogę naprawdę siebie regulować, rozumieć i zmieniać.
Myśl, że ciało potrzebuje przestrzeni, która je „trzyma”, zanim będzie mogło się otworzyć, rozwija Katya Bloom, łącząca terapię tańcem i ruchem z teorią relacji z obiektem. Pisze o ruchu jako formie kontenerowania (containment) doświadczenia: sposobie, w jaki ciało – podobnie jak dobra relacja – potrafi pomieścić trudne treści, zanim zostaną one zrozumiane słowami (Bloom, 2006).
Wspólny mianownik: jakość uwagi
Jeśli szukać jednego miejsca, w którym psychologia i praca z ciałem naprawdę się spotykają, to nie jest to konkretna technika ani ćwiczenie. To jakość uwagi – spokojnej, zaciekawionej, nieoceniającej. Badacze łączący metody somatyczne, praktyki uważności i terapie ruchowe od lat pokazują, że to właśnie taka uwaga stopniowo zmienia filtry, przez które interpretujemy sygnały płynące z ciała i ze świata (Mehling i in., 2011). Kiedy te filtry stają się bardziej przepuszczalne, pojawia się przestrzeń na świadomy wybór, zamiast automatycznej reakcji.
Christine Caldwell (Caldwell, 2015), autorka metody the Moving Cycle i twórczyni pojęcia bodyfulness, opisuje uwagę wprost jako mięsień – coś, co można trenować, wzmacniać, uelastyczniać. Im jest sprawniejszy, tym większa nasza kontrola nad tym, czemu poświęcamy uwagę, a czemu nie, i tym mocniejsze poczucie sprawczości, które z tego wynika. W jej ujęciu, wysokiej jakości uwaga jest właściwie generatorem koherencji: stanu, w którym emocje, fizjologia i zachowanie zaczynają działać razem, zamiast się ze sobą kłócić.
W mojej pracy niemal zawsze zaczynam od oddechu. Kiedy się zatrzymujemy i wsłuchujemy w jego rytm, zaczynamy słyszeć siebie – napięcie i ulgę, gotowość i opór, to, co chce się poruszyć, i to, co potrzebuje spokoju. Oddech reguluje układ nerwowy, zwiększa wrażliwość interoceptywną i pozwala zauważyć sygnały, które na co dzień zwykle zagłusza pośpiech. To z tego miejsca rodzi się relacja – z samą/ym sobą, z przestrzenią i z drugim człowiekiem.
Ciało mówi, zanim powie umysł
W pracy z ciałem wiele dzieje się na poziomie, którego prawie nie widać. Caldwell nazywa to mikroruchami – ledwie dostrzegalnymi poruszeniami, które pojawiają się w momentach przejścia, stresu, kontaktu czy emocji, zwykle poniżej progu świadomości. Delikatne ściśnięcie w okolicach oczu, minimalne obniżenie klatki piersiowej, lekkie zawinięcie palców – to, co ona sama nazywa „szeptami ciała”: sygnały, które przy odpowiednim wsparciu mogą rozwinąć się w pełną, czytelną historię.
Ten sam fenomen – ruch, który wyprzedza świadomą myśl – stoi u podstaw nurtu Ruchu Autentycznego (Authentic Movement), rozwiniętego w kierunku pracy z nieświadomością przez Joan Chodorow i Janet Adler. W tej praktyce jedna osoba porusza się z zamkniętymi oczami, podążając za impulsem, który przychodzi „sam”, podczas gdy druga – świadek – obserwuje bez oceniania i interpretowania. Chodorow, pracująca w nurcie psychologii głębi, pokazuje, że tak wyłaniający się ruch potrafi nieść treści równie symboliczne, co sny (Chodorow, 1991); Adler opisuje samą relację poruszającej się osoby i świadka jako dyscyplinę uważności, w której obserwujący uczy się widzieć bez natychmiastowego nazywania (Adler, 2002).
W swojej pracy spotykam się z podobnym zjawiskiem. Podczas ćwiczeń związanych z pamięcią i intuicją wracamy do subtelnego czucia kierunku, które wychodzi z mikroimpulsów – sygnałów „tak”, „nie”, „może”, jakie ciało wysyła, zanim jeszcze pojawi się myśl. Badania pokazują, że sama uważność na sygnały cielesne nie wystarcza – dopiero gdy towarzyszy jej akceptująca, nieoceniająca uwaga, stają się one wiarygodnym kompasem (Tsur, Berkovitz i Ginzburg, 2016). Ten kompas przestaje działać, jeśli próbujemy przytrzymać igłę palcem.
Od reagowania do sprawstwa
Praca z ciałem, która naprawdę spotyka się z psychologią, nie kończy się na „poczuć i zauważyć”. Prowadzi dalej – od reaktywności do sprawczości. Caldwell pisze o „autorowaniu siebie” (self-authorship): poczuciu, że własne działania przynoszą pożądane rezultaty, że jestem autorką lub autorem tego, co robię, a nie tylko kimś, komu się coś przydarza. To poczucie rodzi się, gdy ruch staje się celowy, precyzyjny i emocjonalnie trafny – nie wykonywany „na pokaz” lub dla kondycji fizycznej, ale wynikający z własnego rytmu.
To dokładnie ten moment, w którym w pracy z ciałem przechodzimy od „czuję i rozpoznaję” do „kieruję i tworzę”. Ciało z reaktywnego staje się sprawcze: zaczyna nie tylko informować, ale prowadzić – wskazywać, czego chce więcej, czego mniej, dokąd zmierza ruch, a dokąd emocja. To alfabet codziennej regulacji – ćwiczony na poziomie oddechu, gestu, postawy. Im płynniej ciało potrafi zmieniać tryb, tym mniej rządzą nami automatyzmy (Porges, 2011), a tym bardziej możemy naprawdę kierować swoim ruchem, emocjami i obecnością.
Ten most – między „mam ciało” (ciało jako obiekt, który można oceniać i kontrolować) a „jestem ciałem” (ciało jako podmiot, partner w decyzjach) – jest, jak sądzę, sednem tego, co dzieje się, kiedy psychologia i praca z ciałem naprawdę się przenikają. Nie chodzi o to, żeby zastąpić rozmowę ruchem. Chodzi o to, żeby dać ciału miejsce przy stole, przy którym dotąd siedziały tylko słowa.
Co to daje w praktyce
Konkretnie oznacza to pracę na kilku poziomach naraz, choć rzadko nazywamy je osobno w trakcie samego procesu:
- regulację – oddech i drobne ruchy trafiające tam, gdzie ciało jest zwarte czy sztywne, dają układowi nerwowemu sygnał, że może odpuścić. To echo wzorców ruchowych opisywanych przez Bartenieff, a później m.in. Caryn McHose – naszych najwcześniejszych, rozwojowych sposobów organizowania się w przestrzeni, do których ciało wraca w chwilach przeciążenia (McHose i Frank, 2006);
- rozpoznawanie emocji – zamiast dociekać „dlaczego coś czuję”, uczymy się zauważać, gdzie i jak to czucie się porusza;
- granice i kontakt – świadomość konturu ciała, tego, gdzie się zaczynam i kończę, wspiera zarówno poczucie bezpieczeństwa, jak i zdolność do bliskości;
- metaforę jako pomost – ciało często znajduje obraz, zanim umysł znajdzie słowo (Meekums, 2002; Halprin, 2003); praca z wewnętrznymi obrazami i jakościami ruchu pozwala dotykać trudnych treści w sposób bezpieczniejszy niż wprost;
- sprawczość – doświadczenie, że mogę coś zmienić w sposobie, w jaki się poruszam, przekłada się na poczucie wpływu w innych obszarach życia.
Nic z tego nie dzieje się od razu ani liniowo. To raczej powolne odzyskiwanie zaufania do ciała jako źródła informacji – nie mniej wiarygodnego niż myśl, tylko mówiącego innym językiem. A skoro tym językiem posługujemy się od pierwszego oddechu, warto od czasu do czasu wracać do niego jako do miejsca, w którym można się naprawdę spotkać.
Źródła (i moje inspiracje):
Adler, J. (2002). Offering from the conscious body: The discipline of Authentic Movement. Inner Traditions.
Bloom, K. (2006). The embodied self: Movement and psychoanalysis. Karnac.
Caldwell, C. (2015). Movement as and in psychotherapy. In G. Marlock, H. Weiss, C. Young, & M. Soth (Eds.), The handbook of body psychotherapy and somatic psychology (pp. 426–435). North Atlantic Books.
Caldwell, C. (2018). Bodyfullness: Somatic practices for presence, empowerment, and waking up in this life. Shambhala.
Chodorow, J. (1991). Dance therapy and depth psychology: The moving imagination. Routledge.
Gyllensten, A. L., Skär, L., Miller, M., & Gard, G. (2010). Embodied identity—A deeper understanding of body awareness. Physiotherapy Theory and Practice, 26(7), 439–446. https://doi.org/10.3109/09593980903422956
Halprin, D. (2003). The expressive body in life, art, and therapy: Working with movement, metaphor, and meaning. Jessica Kingsley Publishers.
Hartley, L. (1995). Wisdom of the body moving: An introduction to Body-Mind Centering. North Atlantic Books.
Laban, R. (1971). The mastery of movement (3rd ed., rev. and enl. by L. Ullmann). MacDonald & Evans. (Original work published 1950)
McHose, C., & Frank, K. (2006). How life moves: Explorations in meaning and body awareness. North Atlantic Books.
Meekums, B. (2002). Dance movement therapy: A creative psychotherapeutic approach. SAGE.
Mehling, W. E., Wrubel, J., Daubenmier, J. J., Price, C. J., Kerr, C. E., Silow, T., Gopisetty, V., & Stewart, A. L. (2011). Body awareness: A phenomenological inquiry into the common ground of mind-body therapies. Philosophy, Ethics, and Humanities in Medicine, 6, 6. https://doi.org/10.1186/1747-5341-6-6
Porges, S. W. (2011). The polyvagal theory: Neurophysiological foundations of emotions, attachment, communication, and self-regulation. W. W. Norton.
Tsur, N., Berkovitz, N., & Ginzburg, K. (2016). Body awareness, emotional clarity, and authentic behavior: The moderating role of mindfulness. Journal of Happiness Studies, 17(4), 1451–1472. https://doi.org/10.1007/s10902-015-9652-6





